Artykuł

Po Wołkowie czas na Rogozińskiego

Gazeta Wyborcza
18 marca 2015 r.
- źródło -
wyborcza

Po Wołkowie czas na Rogozińskiego. Kolejny fotograficzny patron

Andrzej Kłopotowski
18.03.2015 06:00
foto01

AGNIESZKA SADOWSKA

Środowisko białostockich fotografów dopominało się o upamiętnienie w przestrzeni Białegostoku Henryka Rogozińskiego już w 2014 roku. W końcu do tego dojdzie.

O to, by Henryk Rogoziński został patronem fragmentu białostockiej przestrzeni miejskiej, zaapelowali przedstawiciele trzech organizacji zrzeszających fotografów. To Białostockie Towarzystwo Fotograficzne, Fotoklub Rzeczypospolitej Polskiej oraz Związek Polskich Artystów Fotografików. W 80. rocznicę urodzin, która zbiega się z 10. rocznicą śmierci, złożyli odpowiedni wniosek. Jednak nie znalazł wówczas uznania.

Teraz przypomnieli o nim przy okazji, gdy radni zajęli się uchwałą, by na Bagnówce patronem ulicy został Wiktor Wołkow. Wołkow - związany przez całe życie z Podlasiem, którego piękno ukazywał w swoich pracach - decyzją radnych ulicę dostał. Teraz czas na Henryka Rogozińskiego.

Rogoziński znany był ze swych fotograficznych eksperymentów.

- Fotografik wzorem średniowiecznych alchemików zamyka się w pracowni, gdzie pochylony nad wyjściowym negatywem tworzy swój własny niepowtarzalny pejzaż... Równocześnie nie ma drugiego takiego instruktora fotografii, który byłby równie oblegany przez młódź, a nawet dzieci, pragnące uczyć się sztuki fotografowania. Fotografik przyciąga towarzyszącą mu aurą wtajemniczenia, ale jest w tym tyleż magii, co rzetelnej wiedzy. Nic zatem dziwnego, że technika popularnie zwana "gumą", ta najszlachetniejsza ze szlachetnych, a jednocześnie trudna i kapryśna, dzięki licznym wystawom fotografii Rogozińskiego i może jeszcze kilkunastu podobnych mu "alchemików" w kraju, ciągle pozostaje sztuką żywą - czytamy w jego biogramie na stronie poświęconej Nagrodzie Artystycznej Prezydenta Białegostoku.

Teraz alchemik fotografii miałby stać się patronem alejki w centrum Białegostoku. Wnioskodawcy wskazują alejkę w sąsiedztwie Teatru Dramatycznego, prowadzącą w stronę ulicy Mickiewicza i dalej Plant. Przedstawiciele magistratu mówią, że długo przekonywać nie było ich trzeba.

- Warto honorować znanych białostoczan. Henryk Rogoziński był taką osobą - podkreśla wiceprezydent Rafał Rudnicki nadzorujący przestrzeń miejską. - Znany był z prac w "gumie", ale wychował też wielu młodych fotografików.

Projekt uchwały, by przy alejce pojawiło się nazwisko artysty, powinien trafić do radnych jeszcze w marcu, najpóźniej w kwietniu.
foto02

MARCIN ONUFRYJUK

Wystawa Henryka Rogozińskiego w Galerii Sleńdzińskich

powrót